Vesna Lorenc

Kontakt

Moja mama zawsze lubiła rozmawiać z ludźmi – spotkanymi na ulicy, w autobusie, sklepie, kafejce. Każdy temat był dobry. Właściwie się nie liczył. Pogoda, kolejka, uprzejmość, zakup, kasowanie biletu, wskazanie drogi... Nieistotne. Istotne było to, aby móc porozmawiać, złapać kontakt, nawiązać relacje z drugim człowiekiem.

Jako dziecko się tego wstydziłam. Nawet teraz nawykowo reaguje zażenowaniem, jak będąc w zupełnie obcym miejscu, mama się uśmiecha, rozgląda i jakby już szuka pretekstu, aby się odezwać do kogoś. A pretekst znajdzie się zawsze. Jest kilka teorii, w tym teoria cieni Junga, które mówią o tym, że w innych drażni nas to, co sami mamy w sobie. I wydaje się, że w tym przypadku jestem potwierdzeniem tej teorii.

Skąd zniecierpliwienie? Można pewnie szukać przyczyny w chęci bycia bardziej zauważoną w dzieciństwie. Ale ten wpis zupełnie nie jest o tym...

Dopiero teraz, z perspektywy dojrzałej kobiety, widzę, zauważam i mało tego – doceniam że dostałam w spadku to coś. Miała to moja babcia, ma mama, mam i ja. To naturalny dar, jakim jest łatwość w budowaniu kontaktu z innym człowiekiem. Z perspektywy zawodu coacha i trenera – bezcenne!

I dzisiaj, jak siedzę w kafejce z mamą, a ona w pierwszym zdaniu wymienia się informacjami z życiorysu z kelnerem, zamiast zniecierpliwienia pojawia mi się uśmiech. Uśmiech na twarzy i uśmiech w sercu. Że dzięki takim ludziom, jak moja mama, jest nadzieja, że ludzie nie zatracą umiejętności rozmawiania ze sobą – po prostu i zwyczajnie.

Dziękuje Ci Mamo!


Subscribe: facebook | Just Be | linkedin