Vesna Lorenc

Czego nie robimy pod koniec roku, a może warto?

Zbliża się koniec roku – czas przejścia z tego co się kończy w to co się zaczyna. Jest to naturalny czas podsumowań i planów na przyszły rok. Ale czy tak naprawdę jest. Czy korzystamy z tej okazji, aby się zatrzymać? Aby pocelebrować rzeczy, które nam się udały w poprzednim roku? Czy wybiegamy też myślami do przodu – co będzie, jak będzie, jak już przeżyje te Święta.

Niedługo Mikołajki, za pasem święta, w sklepach już stroiki i bombki. Jak to wpływa na nasz umysł i stany emocjonalne? Coraz częstszymi poradnikami w mediach to tematy jak nie ulegać presji, jak przetrwać święta albo jak je przeżyć bez stresu. Powstał taki trend, że końcówka roku równa się Święta. A co za tym idzie, planowanie, zakupy, przeżywanie, negowanie, w skrajnych przypadkach wyjazd i przysłowiowa ucieczka od zgiełku świątecznego. Podsumowania roku, jako coś co trzeba zrobić, pojawiają się częściej w kontekście pracy, bilansów rocznych i domykania budżetów w firmach. A szkoda. Bo właśnie takie podsumowania pomagają dostrzegać własną pracę i zaangażowanie.

Czy wiecie o czym marzą Polacy? O zdrowiu owszem. O dobrach materialnych. Ale z badań wynika, że w czołówce marzeń jest również ‘święty spokój’. I powstaje pytanie – kto ten święty spokój ma nam zapewnić? Jak osiągać stan równowagi. Z czego czerpać siłę. I jak zadbać o końcówkę roku tak, aby wejść w nowy rok z dobrym samopoczuciem, pewnością i gotowością do realizacji swoich planów i marzeń.

Wyobraź sobie, że stoisz na rozstaju dwóch dróg. To, którą dzisiaj wybierzesz – zależy tylko od Ciebie. Jedna jest taka, którą już znasz. Może nie do końca Cię fascynuje i pociąga, ale to jest ten rozpoznany utarty szlak. Nie zawsze wygodny, ale przewidywalny. Drogowskaz do tej drogi to ‘Nawykowo’. Wybierając tę ścieżkę, działamy zgodnie z utartymi schematami. Automatycznie. W kontekście końcówki roku nasze myśli zajmuje lista prezentów, logistyka świąt, rozkład osób przy stole. Pojawiają się emocje, które już znamy.

Druga ścieżka jest nieznana. Nie wiadomo dokąd prowadzi. Jest nowa, może budzić ciekawość, ale też lęk. Jakie możliwości daje? Odpowiedź jest prosta – inne. Taki też jest drogowskaz. Nie ma uniwersalnej odpowiedzi. Odwołując się do wymienionego przykładu z myślami wokół świątecznymi – na tej ścieżce mamy możliwość wprowadzić zmianę. Przykładowo – zaczynając koniec roku inaczej. Świadomie, bez pośpiechu, z uważnością na siebie i swoje potrzeby. Z czasem na docenienie tego co się wydarzyło w ubiegłym roku, celebrowaniem chwili obecnej i z przestrzenią na zaplanowanie celów na kolejny rok.

Od czego zacząć? Proponuje od porządków. Na początek – w mailach i kalendarzach. Sami będziecie zaskoczeni, jak wiele wydarzyło się na przestrzeni ostatniego roku. Prywatnie, zawodowo, życiowo. Oczywiście – część z tych rzeczy się udała, reszta mniej. Ale to co warto zobaczyć, to własny wysiłek, energia i czas, za który warto siebie w tym momencie docenić.

Kolejny krok to porządek w otoczeniu. Jak twierdzi Dominique Loreau, autorka książek na temat filozofii ZEN i jej zastosowania w życiu codziennym, mniej znaczy więcej. Pozbądź się rzeczy starych, zniszczonych, nieużywanych. Jest to prosty, pierwotny sposób na uporządkowanie myśli, ale też zrobienie przestrzeni na nowe.
I pamiętaj, aby nie robić rewolucji – dobrze jest wystarczająco dobrze, nie perfekcyjnie.

Zatrzymaj się. Po prostu. Zrób sobie przerwę. Idź na randkę ze samym sobą. W zależności od możliwości czasowych, niech to będzie przynajmniej relaks w przyjemnym miejscu. Poobserwuj swoje myśli, uczucia i ciało.  Złap kontakt z samym sobą i wsłuchaj się w to, co się pojawi. Będzie to podpowiedź, co obecnie zajmuje Twoją uwagę. Może czegoś masz w nadmiarze – pracy, obowiązków, zabawy. Może jesteś wśród większości i brakuje Ci przysłowiowego ‘świętego spokoju’. Może czegoś chcesz zaprosić więcej do swojego życia. Mając te świadomość, możesz zaplanować, co dalej z tą wiedzą zrobisz.

Zrób mapę marzeń na kolejny rok. Taką prawdziwą, materialną. Technika jest dowolna – liczy się uruchomienie dziecka w sobie i wykorzystanie kreatywnej połówki mózgu. Można ją zrobić razem z rodziną, robiąc z tego zabawę i rytuał. Tworząc sprzyjające warunki, dajemy sobie przestrzeń i wolność, którą zazwyczaj mamy ujarzmioną ramami codzienności. Wizualizacja i nazwanie marzeń pomaże się do nich zbliżyć, ponieważ wtedy zaczynają istnieć w naszej świadomości jako coś co można zrealizować.

Wiedząc już więcej o czym marzymy, możemy zastanowić się nad celami, które pomogą zbliżać się do idealnej wizji. I z tych celów można utworzyć listę postanowień noworocznych – takich prawdziwych, własnych, autentycznych. Które będziemy realizować z pasją i zaangażowaniem, nie tylko na początku kolejnego roku, bo stawka będzie dużo wyższa.

Dla osób, które chciałyby taką pracę pogłębić – proponuje dodatkowe pytania coachingowe, z którymi można pracować również realizując poszczególne etapy wymienionych postanowień:

-       Wymień cel, który pomoże Ci się zbliżyć do własnej wizji?

-       Do kiedy chcę osiągnąć wyznaczony cel?

-       Po czym poznam, że cel został osiągnięty?

-       Jakie będą kamienie milowe osiągania tego celu?

-       Jakie zasoby i umiejętności już mam, które mogą mnie wesprzeć w osiąganiu celu?

-       Jakie umiejętności potrzebuje nabyć, aby zbliżyć się do osiągnięcia celu?

-       Jakiego wsparcia potrzebuje, aby przejść do realizacji celu?

-       Co najlepszego / najgorszego może się stać, jeśli dany cel osiągnę / nie osiągnę?

Najbliższa okazja do pójścia w ślad za drogowskazem „Inna droga” to warsztaty Mikołajkowe pt. „Zrób bilans i złap balans na kolejny rok”. Więcej szczegółów i zapisy TU.

 

 


Subscribe: facebook | Just Be | linkedin