Vesna Lorenc

Mieć wybór i nie wiedzieć

Całe życie widzę tylko szanse wokół siebie. Mnóstwo szans. Tu szansa i tam szansa i za chwilę szansa, a przed chwilą dopiero co była szansa. Nawet jak piszę ten tekst, to widzę wiele różnych ścieżek i szans przelania myśli na papier.

Sęk w tym, że chciałabym ze wszystkich skorzystać. Mam nieposkromiony apetyt na korzystanie ze wszystkich okazji, które życie mi oferuje. Ale jak tu z nich wszystkich skorzystać? Jak zjeść ciastko i mieć ciastko? Czy się w ogóle tak da? A jak już się na któreś zdecyduje - czy oby na pewno wybiorę najsmaczniejsze?

Moja koleżanka mówi o sobie, że jest jak makler – jak obstawia jeden wybór, to już się nie zastanawia nad kolejnymi. Zazdroszczę jej takiego podejścia i stanowczości. Bo ja czasami czuje się złapana w pułapkę mnogości szans. Składam, rozkładam, analizuje, znów składam i rozkładam i tak w kółko. Jak z takim podejściem wybierać i nie zwariować? Doskonale ilustruje to kawał o obieraniu ziemniaków, kiedy sfrustrowany korpo-ludek zestresował się stertą warzyw do obrania kwitując swoją sytuację stwierdzeniem - co kartofel, to decyzja. Dość często myślę, że to o mnie. Czasem tyczy się rzeczy dla mnie ‚dużych‘ czasem codziennych. Odczucia towarzyszące wyborom są podobne, acz z różnym natężeniem emocjonalnym.

Przy dokonywaniu wyborów, przyświeca mi myśl – byle w zgodzie ze sobą. Wychodzi mi dość dobrze, ale wcale nie jest takie proste, jak brzmi ujęte w tym niezłożonym zdaniu. Stoję przed kilkoma ważnymi dla siebie wyborami. I ten tekst jest bardzo o tym. Widzę szanse, widzę mnóstwo szans. I… nie wiem. Nie wiem, co wybrać i co będzie dla mnie najlepsze. W którą stronę pójść i co na mnie czeka za zakrętem?

I tak, od jakiegoś czasu, sobie w tej niewiedzy trwam. Nie spieszę się. W końcu, mam prawo nie wiedzieć. Po prostu jestem i obserwuję. I mam mocne postanowienie, żeby się ze sobą nie siłować. Żeby dać sobie przestrzeń i czas, żeby siebie wspierać w tej niewiedzy. Ufam, że jak będę gotowa, decyzje przyjdą same. (a tak na marginesie, czy westchnięcie ulgi 'uff' pochodzi od słowa ufam?:).

Jak to jest mieć wybór i nie wiedzieć? Z mojej perspektywy, tej którą się dzielę w tej chwili – cudownie. Na pewno sprzyjają mi okoliczności lato, słońce i plaża. Owszem - mam różnych sabotażystów wewnętrznych. Na razie jednak pozostają w cieniu i jedynym wyborem, którego mam dokonać, to wybór koloru paznokci na następny dzień wakacji. Chwilo trwaj!


Subscribe: facebook | Just Be | linkedin