Vesna Lorenc

Prokrastynacja – co to za straszne słowo?

Mój ostatni wpis na blogu datuje na listopad ubiegłego roku. Mogę oczywiście się tłumaczyć zaawansowaną ciążą i noworodkiem w domu. Ale czy to jest cała prawda?

Coraz częściej klienci pytają mnie czy pracuje z tematami zarządzania czasem. Jak się okazuje, chcemy wszystko robić szybciej, sprawniej i generalnie efektywniej. Nie zawsze jednak nam to wychodzi. Odpowiedź może się kryć za strasznym słowem p.t. ’prokrastynacja’. Słowo to oznacza nieustającą tendencje do dokładania rzeczy na później. Nie ma w tym zjawisku nic dziwnego. Jesteśmy skonstruowani tak, że dążymy do przyjemności lub unikamy nieprzyjemności. Ale sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Są przecież czynności, które mogą docelowo sprawić przyjemność, a i tak je odkładamy. Przykład? Choćby ćwiczenia fizyczne.

 

Założę się, że zjawisko zwlekania znane jest nam wszystkim. Kto nie miał takiej sytuacji, że odkładał w pracy pewną czynność z godziny na godzinę, aż dzień się kończył, a następnego dnia zaczynał od nowa ten sam proces? Na nasze usprawiedliwienie działają geny. Zjawisko prokrastynacji zbadali naukowcy z Kolorado. Na próbie kilkuset osób uznali, że odkładanie rzeczy na później wywodzi się jeszcze z czasów prahistorycznych. Wtedy impulsywne działanie mogło kosztować nas życie. Gorzej, że ten mechanizm już się nie sprawdza. Szczególnie w tak szalonym tempie życia.

Można szukać przyczyn i usprawiedliwień zwłoki w działaniu (racjonalizacja :), ale to odwodzi mnie od tematu wiodącego. Czyli jak było ostatnio u mnie i co spowodowało zmianę?

No więc, mój ostatni post blogowy jest z listopada ub. roku. Ciąża, poród, małe dziecko. Myślałam o nowych tematach, ale naszła mnie niemoc twórcza. Pierwszy raz się przyznaje do tego publicznie. Co prawda, kilka razy wpadałam na świetny pomysł, ale o zgrozo – zawsze w nieodpowiednim miejscu i czasie. Najczęściej bez możliwości zapisania ‘brilliant ideas’. Ale nawet gdy miałam możliwość je zapisać, mijał dzień i ten pomysł już nie wydawał się taki świetny. Mijał kolejny i kolejny, a z czasem pomysł w ogóle tracił na znaczeniu w moich oczach i szedł w odstawkę. Dlaczego? Albo się dezaktualizował w mojej głowie albo zostawał zdyskwalifikowany jako mało istotny, mało fajny, nic nie wnoszący itp. I tak oto, mój mózg płatał mi figle. A czas mijał.... Dużo czasu mijało… Im więcej go mijało, tym zabranie się do pracy było dla mnie coraz trudniejsze. Napisanie kilku zdań zaczęło być dla mnie nie lada wyzwaniem. Mój krytyk wewnętrzny sabotował już wszystkie pomysły – i te gorsze i te lepsze. Frustracja rosła i miała mnie już kompletnie zblokować.

Aż nadszedł ten dzień. Wstałam w świetnym humorze. Młody również. Wystarczył impuls – iskra. Bez większego zastanawiania, postanowiłam powiesić na FB posta. Po prostu się przywitać po dłuższym czasie, dać znak życia, odezwać się do ludzi, którzy śledzą mój profil, pokazać im że są dla mnie ważni. Specjalnie o tym piszę, bo właśnie ten moment, kiedy przestałam się skupiać na tym, czy coś jest wystarczająco dobre aby opublikować, tylko pomyślałam o ludziach wspierających projekt Just Be, zaczęła zadziewać się zmiana. Nowe spojrzenie pozwoliło mi zobaczyć paradoks sytuacji, w którą się sama wpędziłam. Zwolniło mnie to z osądzania i dało motywacje do podjęcia działania. Zaczęło się od prostego krótkiego postu. Odpowiedź od Was była natychmiastowa. Wzmocniło mnie to w przekonaniu, że warto wrócić do regularnego pisania bloga. Przy okazji, zobowiązałam się do napisania tekstu na temat prokrastynacji.

Żeby swoją historię przekłuć na praktykę, oto kilka punktów poradnikowych:

  1. Jak coś odwlekasz w nieskończoność, poświęć kilka chwil na ćwiczenie i wciel się w rolę obserwatora – co widzisz i czujesz?
  2. Odpowiedz na pytanie – Dlaczego dla mnie jest ważne, aby wykonać daną czynność? Jaką wartość w tym widzę?
  3. Zacznij działanie od mikro rzeczy, aby sprawy popchnąć do przodu.
  4. Zauważ i pochwal siebie za ten moment przełamania impasu.
  5. Znajdź grupę wsparcia (moją byliście Wy!).
  6. Działaj, domknij i celebruj, bo Ci się należy :) 

 


Subscribe: facebook | Just Be | linkedin